czwartek, 6 kwietnia 2017

Weekendowa Ucieczka z Jogą


Uciekłyśmy nie tak całkiem daleko – na Mazury, tuż za linię graniczną Warmii i Mazur, do Kretowin nad urokliwe Jezioro Narnie. 

Cieszyłyśmy się wyjątkową pogodą – było jak latem, choć to dopiero 1 kwietnia i prima aprilis mógł nam spłatać niejednego figla. 

Praktykowałyśmy jogę, pod okiem specjalistki uczyłyśmy się udzielać pierwszej pomocy i korzystałyśmy ze słońca, spacerując po okolicy lub odpoczywając na tarasach. 

Tę Ucieczkę musimy koniecznie powtórzyć!!! 



nasza „baza jogowa” w Kretowinach


naprawdę fachowy przewrót osoby nieprzytomnej z brzucha na plecy


ułożenie osoby nieprzytomnej w pozycji bocznej ustalonej (bezpiecznej)

30 ucisków klatki piersiowej 


2 wdechy


pomoc niemowlęciu


pozycja Krokodyla jako kwintesencja jogi…


i znowu Krokodyl...


i znowu...
ale dajemy słowo honoru, że praktykowałyśmy też bardziej wymagające asany


praktykantki 1 (... jak tu się najkorzystniej ustawić do zdjęcia?)


praktykantki 2 (... może wykonać jakąś asanę)


praktykantki 3 (... tak, joga jest najlepsza na wszystko)


Zapraszam
(wraz z nieocenioną Bożeną Urbanowicz - naszą specjalistką ratownictwa medycznego) 
na kolejną Weekendową Ucieczkę z Jogą we wrześniu 2017!


wtorek, 21 lutego 2017

Wraz z koleżanką - specjalistką w dziedzinie pielęgniarstwa ratunkowego i mediatorką, Bożeną Urbanowicz - zapraszam na wspólną 

WEEKENDOWĄ UCIECZKĘ Z JOGĄ.


Naszą przygodę rozpoczynamy 1 kwietnia 2017 roku o godz. 10.00a kończymy 2 kwietnia 2017 roku, o godz. 12.00 (obiadem).

Będziemy spędzać czas w miejscowości Kretowiny na Mazurach. Do naszej dyspozycji będą trzyosobowe apartamenty w luksusowym domu z pełnym wyposażeniem. 



Oczywiście, będzie dużo jogi! Będzie też nauka pierwszej pomocy przedmedycznej oraz pogaduchy o życiu i przyszłości!. Wyżywienie z pełnym zakresie.




Program ucieczki:


Sobota / 01-04-2017
10.00 – 10.30 zakwaterowanie
11.00 – 12.00 joga na przywitanie
12.30 – 14.00 pierwsza pomoc medyczna
14.00 – 15.00 obiad
15.00 – 16.00 wspólny spacer
16.30 – 17.30 joga akademicka
18.00 – 19.00 pierwsza pomoc medyczna
19.00 – 20.00 kolacja
20.00 – 22.00 wieczorne pogaduchy

Niedziela / 02-04-2017

08.00 – 09.30 poranne przebudzenie z jogą
09.30 – 10.30 śniadanie
11.00 – 12.00 wspólny spacer
do godz. 12.00 wykwaterowanie
Obiad przed wyjazdem do domu

Koszt uczestnictwa: 320 zł w apartamencie trzyosobowym (szczegóły na priv)
Liczba uczestników: 10 osób
(decyduje kolejność zgłoszeń wraz z opłaceniem pobytu)

Regulamin ucieczki dostępny u organizatorek.
Informacje tel. Asia - 509 998 850; Bożena - 501 781 368

Więcej informacji o apartamentach w Kretowinach na stronie mazursko.pl/apartamenty


Serdecznie zapraszam! Czas się przebudzić na wiosnę!

środa, 8 lutego 2017

Dawno, dawno temu, w dalekiej, zimnej krainie narodziły się dwie dziewczynki. Pierwsza była piękna, miała różową skórę niemowlęcia i wesoło machała rączkami i nóżkami. Druga była równie piękna, miała różową skórę niemowlęcia, lecz jej rączki i nóżki były smutne i spokojne.

Mijały lata. Dziewczynki rosły, ich ciała zmieniały się i nabierały kształtów. Ćwiczyły pilnie pod okiem mądrego nauczyciela, który widział, że pierwsza z dziewcząt sięgała mistrzowsko do stóp, podczas gdy stopy drugiej z dziewcząt były wciąż daleko. Pierwsza lekko i odważnie sięgała dłońmi nieba, podczas gdy druga powoli i nieśmiało dotykała palcami gałęzi drzew.

Kiedy nadszedł czas, dziewczęta opuściły mądrego nauczyciela i powędrowały, by udzielać nauk innym.  Wkrótce znalazły takich, którzy zechcieli postępować tą samą drogą. Pierwsza z dziewcząt uczyła lekko i odważnie, wykonując mistrzowskie ruchy dłońmi i stopami, mierząc swych uczniów wysoką miarą. Druga z dziewcząt uczyła powoli i nieśmiało, wykonując spokojne ruchy dłońmi i stopami, mierząc innych cierpliwością i rozwagą.


Po latach mądry nauczyciel postanowił wyruszyć w drogę i odwiedzić swe uczennice. Nie był zdziwiony, gdy ujrzał małe, mistrzowskie grono uczniów pierwszej z dziewcząt oraz niezliczoną rzeszę spokojnych i rozważnych uczniów drugiej z dziewcząt. Pomyślał wówczas, że ludzka natura pozostaje niekiedy tajemnicą dla tych, którzy z łatwością sięgają nieba i otwartą księgą dla tych, którzy nieśmiało dotykają gałęzi drzew...     

piątek, 6 stycznia 2017


Noworoczne postanowienia

Początek roku sprzyja postanowieniom – teoretycznie…

Pierwszego stycznia idzie gładko:
„Nie będę jeść słodyczy…” i …………………. nie jem!
„Ograniczę ilość wypitej kawy…” i ………………………… ograniczam!
 „Będę się codziennie gimnastykować…” i ……………………… gimnastykuję się!

Drugiego stycznia idzie już trochę gorzej, ale przecież mała przerwa nie zaszkodzi.

Najgorszy jest trzeci stycznia… Ochota na realizację postanowień jakby mniejsza, słodycze – poświąteczne – wciąż kuszą, kawa pachnie niczym słodkie pola uprawne Brazylii, a mięśnie bolą po pierwszym (i jedynym) dniu gimnastyki.

Czwarty stycznia to dzień powolnej kapitulacji.

Piąty… to dzień wyrzutów sumienia.

Szósty… jest dniem błogiego zapominania.

A rano coraz trudniej wstać, bo wciąż ciemno (choć dzień podobno dłuższy).

Jeśli ciężko realizować noworoczne postanowienia (a bardzo by się chciało), trzeba zacząć od czegoś prostego, ale wykonywanego systematycznie. Najlepiej rano, ponieważ poranek jest najważniejszy – często od niego właśnie zależy, w jakim humorze i z jakim nastawieniem podejdziemy do całego dnia.

Ja również nie lubię zimowych, ciemnych poranków. O szóstej rano budzę się jak z narkozy, ale 15 minut później mogę pracować na wysokich obrotach. Dzięki temu, że pewnego sylwestrowego wieczoru postanowiłam, że od pierwszego stycznia będę praktykować REGULARNIE jogę – tylko przez 15 minut dziennie – zmieniło się moje myślenie. Oczywiście 15 minut przestało wystarczać, ale to był początek.

Proponuję zatem sekwencję, która jest bardzo uproszczoną wersją ”Powitania Słońca”. O poranku wystarczy za całą gimnastykę! Można ją wykonywać wolno lub trochę szybciej. Można zrobić jedno powtórzenie lub kilka – w zależności od czasu i ochoty. Obejrzyjcie film, a potem przeczytajcie komentarze do każdej pozycji.

A zatem…

Dziś jest szósty stycznia – niech noworoczne postanowienia nie odchodzą w zapomnienie! 

Powodzenia!




video


Komentarz do ćwiczeń

  1. Staję wyprostowana ze złączonymi stopami (jeśli trudno – stopy są rozstawione na szerokość bioder), ręce w łokciach i palce u dłoni również wyprostowane. Wykonuję kilka naturalnych wdechów i wydechów.
(pozycja góry – Tadasana)

  1. Z wdechem unoszę ręce w górę, z wydechem kieruję dłonie przed siebie. Jeśli to możliwe, niech ręce będą przedłużeniem linii ciała (jeśli istnieją blokady w stawach, unosimy ręce tylko tak, jak pozwala nasz własny zakres ruchu; jeśli mamy problemy z ciśnieniem – wysokim lub bardzo niskim – układamy dłonie w geście „namaste” na wysokości klatki piersiowej).
(pozycja z uniesionymi rękoma – Uhrdva Hastasana)

  1. Z wdechem kieruję dłonie do siebie, z wydechem uginam nogi w kolanach (przy problemach z ciśnieniem dłonie wciąż w na wysokości klatki piersiowej; jeśli odczuwamy bóle w stawach kolanowych, przesuwamy biodra w tył, by kolana zrównały się z kostkami).
(pozycja potężnego – Utkatasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem układam dłonie na udach – wykonuję połowę skłonu do przodu (łopatki połączone, plecy w miarę możliwości wyprostowane).
          (pozycja półukłonu – Uhrdva Uttanasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem przenoszę dłonie na matę - wykonuję skłon do przodu (jeśli całe dłonie nie sięgają podłoża, niech tylko czubki palców u dłoni opierają się o podłoże; plecy w miarę możliwości wyprostowane; nogi w kolanach koniecznie ugięte – rano mięśnie są „zbite”, mało elastyczne, rozciąganie ich „na siłę” może być bolesne).
(pozycja pełnego skłonu – Uttanasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem przesuwam w tył prawą, a potem lewą nogę – ustawiam ciało w pozycji przypominającej odwróconą literę „V” (można stać na placach u stóp, można ugiąć nogi w kolanach, ważnym elementem są w miarę możliwości wyprostowane plecy).
(pozycja psa z głową w dół – Adho Mukha Svanasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem klękam na podłożu. Ustawiam dłonie pod barkami, wykonuję wdech i z wydechem robię „koci grzbiet”. Oddycham swobodnie, następnie z wdechem unoszę w górę głowę, kość ogonową i na chwilę zatrzymuję powietrze (plecy opadają). Po chwili z wydechem powtarzam „koci grzbiet”.
(przejście z pozycji kota do pozycji krowy – Marjaryasana / Bitilasana)


  1. Wykonuję wdech i z wydechem przechodzę ponownie do pozycji przypominającej odwróconą literę „V”.
(pozycja psa z głową w dół – Adho Mukha Svanasana)

  1. Wędruję stopami w stronę dłoni, uginam mocno nogi w kolanach i powoli unoszę się w górę (plecy okrągłe, głowa opuszczona – unosi się na koniec).
(pozycja góry – Tadasana)




sobota, 1 października 2016

Joga dla dzieci
Po co dzieciom joga? Dobre pytanie…
Na pewno po to, by się świetnie bawić, by się wyszaleć, a jednocześnie spożytkować nadmiar energii w prawdziwie zdrowy i pozytywny sposób!

Zajęcia jogi dla dzieci nie przypominają zajęć dla dorosłych – są niezwykle dynamiczne. Towarzyszy im ciągły ruch, taniec przy wesołej muzyce, zabawa z klasycznymi pozycjami jogi oraz elementy edukacyjne. W trakcie zajęć wykorzystuje się dziecięce książeczki, maskotki, kolorowe zabawki, naklejki, maski i inne przedmiotów. Dodatkową atrakcją są ćwiczenia z zakresu akrobacji sportowej. Wszystkie te elementy nie tylko bawią małych uczestników, lecz również uczą zachowań społecznych, rozwijają wyobraźnię i zamiłowanie do ruchu, pokazują życie ludzi w innych krajach, rozbudzają zamiłowanie do podróży (nie tylko w wyobraźni) oraz uczą szacunku dla innych kultur.
Joga praktykowana przez dzieci – w aspekcie fizycznym – ma wiele zalet. Uczy prawidłowej postawy, poprawia zręczność i stabilność oraz poprawia koncentrację i uważność.
Rodzice, którzy mają ochotę na dobrą zabawę, zachęcani są, by towarzyszyć dzieciom w  zajęciach, ponieważ jest to niezwykle pozytywny sposób na spędzenie ze swoim dzieckiem wolnego czasu. Zajęcia jogi dla dzieci zwane są też „jogą familijną”, ponieważ dorośli bawią się równie dobrze jak dzieci.

Joga dla dzieci to przede wszystkim przygoda, spontaniczna radość i możliwość zaoferowania dziecku najbardziej korzystnej dla zdrowia zabawy! 


A oto maleńka próbka zajęć jogi dla dzieci na zdjęciach.




















piątek, 12 sierpnia 2016



Joga na Pożegnanie Lata i Powitanie Jesieni




Wkrótce w Olsztynie powstanie 
Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Miłośników Jogi. 


Aby zaingurować jego początek oraz powitać jesień w dobrym humorze, zapraszam na spotkanie z jogą na Plaży Miejskiej w Olsztynie.

W niedzielę 18 września zajęcia na molo poprowadzą instruktorki oraz instruktorzy, którzy na co dzień prowadzą zajęcia w Olsztynie i reprezentują różne metody i szkoły jogi. 

Przyda się własna mata lub koc!

Harmonogram spotkania oraz prowadzący:

10.00 - 10.45 joga dla dzieci (Joanna Podolak)

11.00 - 11.50 vinyasa power joga (Joanna Łotysz)

12.00 - 12.50 joga śmiechu (Justyna Cilulko-Dołęga)

13.00 - 13.50 joga akademicka (Joanna Podolak)

14.00 - 14.50 ashtanga joga (Robert Kaczkowski)

15.00 - 15.50 sivananda joga (Monika Wojczulanis)

16.00 - 16.50 vinyasa krama joga (Justyna Cilulko-Dołęga)

wtorek, 26 lipca 2016


O błogości i roztargnieniu prosta historia…

Nierzadko zdarza się, że prowadzę dwie lub trzy lekcje jogi pod rząd. Często mam wrażenie, że ćwiczę jogę wyczynowo – o ile w ogóle można w ten sposób określić praktykowanie jogi. 

Po pierwszej lekcji jestem pełna energii i dobrego humoru – myślę sobie: „Świat należy do mnie!”. 

Po drugiej lekcji jestem zmęczona, trochę obolała, spragniona, często zachrypnięta od wydawania instrukcji – myślę sobie: ”Chyba oszalałam! Mam ponad czterdzieści lat i zachciało mi się zostać instruktorką jogi!”

Po trzeciej lekcji osiągam stan trudny do wyrażenia słowami
. Jeśli miałabym szukać najbliższego prawdzie odpowiednika, byłoby to słowo: „błogość”. Ciało jest posłuszne i elastyczne, umysł spokojny, każdy ruch sprężysty i stanowczy, spojrzenie w przyszłość jasne i pewne – myślę sobie wówczas: „Niech tak będzie! Wszystko tak właśnie ma być!”
Takie myśli i odczucia towarzyszyły mi również po ostatnich zajęciach. Po zakończeniu lekcji pozbierałam swoje rzeczy i zaniosłam je do samochodu. Mata, laptop z ulubioną muzyką relaksacyjną, woda mineralna, kasa fiskalna i zestaw karnetów na dany miesiąc - zestaw „małej joginki”, która stara się przeżyć od pierwszego do pierwszego, a po drodze opłacić przyszłą (dość wątpliwą) emeryturę, ubezpieczenie zdrowotne, rachunki za wynajem sal i faktury za materiały reklamowe!

(Czy monsieur Sivananda lub signor Iyengar też martwili się o ZUS albo o spłatę kredytu firmowego? Brzmi to jakoś nieprawdopodobnie… Ech, życie…)

Po spakowaniu zestawu „małej joginki” rozmawiałam jeszcze chwilę na parkingu z dziewczynami, które ćwiczą wraz ze mną. Takie „babskie pogaduchy”, które sprawiają, że nawet największe problemy i lęki stają się kolorowe i malutkie. Po dwudziestu minutach dużej dawki śmiechu i rozprawianiu o sensie życia wsiadłam do samochodu. 

Jechałam i ogarniała mnie coraz większa – wspomniana wcześniej – błogość. Mijałam domy, drzewa, bloki, samochody, uśmiechniętych lub zmartwionych ludzi i myślałam sobie: „Jest dobrze… Jest cudownie… Niech tak będzie… Nie może być lepiej…” Miałam przed sobą zachód słońca, rozlewający się pomarańczowo i złoto po niebie, a za sobą potężną, ciemną chmurę, która starała się dogonić ślady mojego samochodu. No tak… Czasem słońce, czasem deszcz – najważniejszy jest spokój i radość tej chwili.

I właśnie wtedy, kiedy radość upływającej chwili mieszała się ze spokojem chwili następnej, na tle zachodzącego słońca i w cieniu wielkiej chmury, zwiastującej deszcz, zwalniając przed zakrętem prowadzącym do mojego domu, kątem oka zauważyłam, że z dachu mojego samochodu zrywa się do lotu czarny ptak… frunie z impetem w nieznanym kierunku… gnany wiatrem pokonuje kilka metrów… rozpada się na dwie części i ostatecznie z trzaskiem opada wprost na rozgrzany wieczornym słońcem asfalt…

Zdążyłam jeszcze tylko postawić samochód w bezpiecznym miejscu i rzuciłam się na ratunek czarnemu ptakowi, który pogubił skrzydła po różnych stronach ulicy. Zanim nadjechał inny pojazd, zebrałam ranne ptactwo i czmychnęłam z powrotem do auta.

Dopiero tu zrozumiałam, co się stało i co najlepszego zrobiłam… W trzęsących się dłoniach trzymałam własny laptop, który położyłam na dachu samochodu, zanim wdałam się w dyskusję z koleżankami… Laptop przejechał pół miasta na dachu samochodu i ujawnił się dopiero na ostatnim zakręcie, który widocznie pokonałam dość ostro…

Jedna chwila roztargnienia. Jeden moment zapomnienia (się) i całą błogość szlag trafił… Ech, życie… Czasem słońce czasem deszcz… I niech tak będzie! Tak właśnie ma być! A stopy wciąż mocno ustawione na macie! Życzę błogości!


środa, 1 czerwca 2016

Joga akademicka czyli pozostań w swojej kulturze, ale ćwicz ciało i umysł

Dawno, dawno temu… - a nie… to wcale nie było tak dawno… - narodziła się joga… akademicka.

Joga jako mistyczna filozofia, dyscyplina samodoskonalenia, droga ascezy i medytacji, narodziła się tysiące lat temu. Najstarsze jej ślady odnaleziono w dolinie Indusu i określono ich wiek na cztery tysiące lat. 



Sziwa w pozycji medytacyjnej w otoczeniu zwierząt
źródło Wikipedia.org

Ale joga akademicka jest dyscypliną stosunkowo młodą, choć całymi garściami czerpie z tradycji starożytnych „Jogasutr” Patańdżalego oraz najważniejszego traktatu o ćwiczeniach, czternastowiecznej „Hathajogapradipika”.

Początki jogi akademickiej sięgają w Polsce lat 70. XX wieku. Pojawiły się wówczas możliwości zbadania metodami naukowymi wpływu jogi na zdrowie i życie współczesnego człowieka. 




Badania te prowadzi się do dziś i już wiadomo, które ćwiczenia i w jakiej postaci przynoszą ciału i umysłowi korzyści. 




Bacznej obserwacji poddaje się różne metody, zaczerpnięte z różnych szkół jogi, pod warunkiem, że można je zweryfikować naukowo. Poprzez to naukowe podejście do tematu, joga w wydaniu akademickim gubi swój mistyczny wymiar i przenosi akcent na „ćwiczenia cielesne” (asany) oraz psychikę współczesnego człowieka, proponując różnego typu metody relaksacyjne zamiast klasycznej medytacji.

Dzięki temu jogę akademicką praktykują ludzie różnych wyznań, wielu filozofii, ludzie bezwyznaniowi i agnostycy, ponieważ nie dotyka ona ich przekonań i wartości. Buduje ona pomost między ludźmi, między kulturami i narodami. Czerpiąc z mądrości starożytnych Indii oraz poddając naukowej weryfikacji osiągnięcia nauczycieli, którzy przez stulecia kształtowali obraz dyscypliny, którą dziś określamy jogą, tworzy nową jakość na miarę wysokich wymagań współczesnej cywilizacji i współczesnego człowieka.

Naczelną zasadą jogi akademickiej jest zachowanie zdrowego rozsądku i poszanowanie zakresu ruchu własnego ciała. Jak w każdej szkole jogi, również na zajęciach jogi akademickiej, obowiązuje zasada, aby nie rywalizować z innymi ćwiczącymi. Wygórowane ambicje należy zostawić na inne okazje – na zajęciach oddychamy, ćwiczymy i obserwujemy ciało, czerpiemy radość z ruchu, a na koniec relaksujemy się, stosując trening autogenny Schultza, trening progresywny Jacobsona lub wizualizacje. Wszystkie techniki zostały zaczerpnięte z zajęć psychoterapeutycznych, ponieważ udowodniono, że najlepiej „odstresowują”, przynoszą ulgę w depresji i stanach lękowych. Połączenie prawidłowo wykonywanych asan oraz stosowanie relaksacji jest najbardziej korzystne dla zdrowia fizycznego i psychicznego.

Na zajęcia jogi akademickiej może przyjść każdy – w każdym wieku, nawet osoba z dysfunkcją kręgosłupa i stawów, ponieważ proponuje się wersje uproszczone asan (co najmniej trzy). Ćwiczący sam decyduje, którą wersję ćwiczenia jest w stanie i ma ochotę wykonać. Na przykład skłon do przodu - pozycja dość wymagająca - wygląda w wersji uproszczonej tak, jak prezentują to zdjęcia.





Stopniowo – w trakcie regularnej praktyki – ciało się rozwija, uelastycznia i można wykonać bardziej zaawansowaną formę asany. Wszystko powoli, z radością i wdzięcznością wobec Natury, która wyposażyła człowieka w sprawne ciało i otwarty umysł.

Zachowując naturalną zdolność człowieka do ruchu wykonujemy asany zawsze w trzech płaszczyznach:

- strzałkowej (ruch w linii prostej do przodu i do tyłu, np. pozycja Wojownika I i III, pozycja Drzewa, pozycje z wyprostem kręgosłupa, zgięcia do przodu)

- czołowej (ruch na boki, np. Trójkąty)

- poprzecznej (skrętnej)

Na koniec, jeśli uczestnicy osiągnęli już odpowiedni stopień zaawansowania, praktykuje się pozycje odwrócone, np. Stanie na głowie, pozycję Świecy, pozycję Pługa itp.

Taki schemat praktykowania klasycznej jogi indyjskiej został uznany przez lekarzy-ortopedów, rehabilitantów, fizjoterapeutów i fizjologów za najbardziej bezpieczny i korzystny dla zdrowia, ponieważ stopniowo i równomiernie rozgrzewa wszystkie partie mięśni, przygotowuje kolejne do wysiłku i dzięki temu nie powoduje kontuzji.

Zapraszam serdecznie do praktyki.













wtorek, 17 maja 2016

Festiwal Jogi w Olsztynie
Z okazji Międzynarodowego Dnia Jogi obchodzonego w czerwcu zapraszam serdecznie wszystkich olsztynian na Festiwal Jogi.

Spotkamy się w CRS Ukiel na Plaży Miejskiej 5 czerwca!

Tylko tego dnia będzie można poznać różne style jogi, spotkać się z nauczycielami i zdecydować czy joga może być czymś dla Was. A jeśli już ćwiczycie jogę, będzie znakomita okazja do sprawdzenia się w innej odmianie jogi niż ta, którą praktykujecie.

Ponadto będzie możliwość spotkania z fizjoterapeutą i zadania mu nurtujących pytań.

Poradą będzie też służyła osoba zajmująca się zielarstwem i zdrowym odżywianiem. 


Jako że jedną z zasad jogi jest ahimsa czyli niekrzywdzenie - zarówno siebie jak i innych istot - nie zabraknie akcentu wegańskiego. Otwarte Klatki, które zajmują się obroną praw zwierząt oraz promowaniem diety roślinnej, przygotowały mnóstwo atrakcji dla małych i dużych joginów. Na ich stoisku m.in. spróbujecie pysznych dań kuchni wegańskiej, ozdobicie ciało henną, a dzieci spędzą czas na wspólnych grach i zabawach oraz będą mogły przeistoczyć się w ulubione zwierzątko przez pomalowanie twarzy.

Program Festiwalu:
10:30-11:15 - joga dla najmłodszych, prowadzenie Joanna Podolak
11:30-12:15 - joga śmiechu dla każdego, prowadzenie Justyna Cilulko-Dołęga i Gosia Brzóska
12:30-13:15 - joga akademicka, prowadzenie Joanna Podolak
13:30-14:15 - vinyasa joga, prowadzenie Asia Łotysz
14:30-15:15 - ashtanga vinyasa joga, prowadzenie Robert Kaczkowski
15:30-16:15 - sivananda joga, prowadzenie Monika Wojczulanis

Równocześnie zapraszam na wydarzenia towarzyszące:
10:30-16:30 - atrakcje przygotowane przez Otwarte Klatki
10:30-12:30 - porady fizjoterapeuty
12:30-14:30 - porady zielarskie





wtorek, 8 marca 2016

Zwykle czuję duży opór przed publikowaniem swoich dyplomów, ale ostatnio pomyślałam, że skoro posiadam już dwa tytuły zawodowe – instruktorki hatha jogi oraz nauczycielki jogi dla dzieci – to warto o tym napisać, zwłaszcza że drugi z nich jest zupełnie nowy!





Zaledwie kilka dni temu odbyła się w Poznaniu pierwsza polska edycja szkolenia dla nauczycieli, którzy oprócz standardowych zajęć dla dorosłych mają ochotę i potrzebę uczenia również dzieci. 

Szkolenie to – kończące się egzaminem – dało możliwość zdobycia międzynarodowego certyfikatu, pozwalającego rozwijać u dzieci miłość do ruchu, zaspakajać potrzebę pozytywnego kontaktu z innymi dziećmi oraz uczyć wartościowych zachowań, jak przyjaźń, tolerancja, otwarcie na drugiego człowieka.

Zajęcia jogi dla dzieci nie przypominają zajęć dla dorosłych – są niezwykle dynamiczne. Towarzyszy im ciągły ruch, taniec przy wesołej muzyce oraz elementy edukacyjne, np. dzieci uczą się liczyć, rozpoznawać kolory, poznawać podstawy języka angielskiego. Wszystko zależy od inwencji osoby prowadzącej oraz pomysłowości dzieci, które swą energią i radością wypełniaja, a nawet zmieniają schemat zajęć. 

Oczywiście, w trakcie zajęć poznaje się asany typowe dla jogi, ale również one mogę być dowolnie modyfikowane.

Rodzice, którzy mają ochotę na dobrą zabawę, mogą towarzyszyć swym dzieciom w zajęciach jogi rodzinnej. Jest to bardzo ciekawy i niezwykle pozytywny sposób na spędzenie ze swoim dzieckiem wolnego czasu. Takim zajęciom towarzyszą elementy akrobacji, co dzieciaki witają piskiem radości!




Już wkrótce wyruszę po przygodę z jogą dla dzieci oraz jogą rodzinną!
Maleńka próbka wspólnej akrobacji tutaj