piątek, 12 sierpnia 2016



Joga na Pożegnanie Lata i Powitanie Jesieni




Wkrótce w Olsztynie powstanie 
Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Miłośników Jogi. 


Aby zaingurować jego początek oraz powitać jesień w dobrym humorze, zapraszam na spotkanie z jogą na Plaży Miejskiej w Olsztynie.

W niedzielę 18 września zajęcia na molo poprowadzą instruktorki oraz instruktorzy, którzy na co dzień prowadzą zajęcia w Olsztynie i reprezentują różne metody i szkoły jogi. 

Przyda się własna mata lub koc!

Harmonogram spotkania oraz prowadzący:

10.00 - 10.45 joga dla dzieci (Joanna Podolak)

11.00 - 11.50 vinyasa power joga (Joanna Łotysz)

12.00 - 12.50 joga śmiechu (Justyna Cilulko-Dołęga)

13.00 - 13.50 joga akademicka (Joanna Podolak)

14.00 - 14.50 ashtanga joga (Robert Kaczkowski)

15.00 - 15.50 sivananda joga (Monika Wojczulanis)

16.00 - 16.50 vinyasa krama joga (Justyna Cilulko-Dołęga)

wtorek, 26 lipca 2016


O błogości i roztargnieniu prosta historia…

Nierzadko zdarza się, że prowadzę dwie lub trzy lekcje jogi pod rząd. Często mam wrażenie, że ćwiczę jogę wyczynowo – o ile w ogóle można w ten sposób określić praktykowanie jogi. 

Po pierwszej lekcji jestem pełna energii i dobrego humoru – myślę sobie: „Świat należy do mnie!”. 

Po drugiej lekcji jestem zmęczona, trochę obolała, spragniona, często zachrypnięta od wydawania instrukcji – myślę sobie: ”Chyba oszalałam! Mam ponad czterdzieści lat i zachciało mi się zostać instruktorką jogi!”

Po trzeciej lekcji osiągam stan trudny do wyrażenia słowami
. Jeśli miałabym szukać najbliższego prawdzie odpowiednika, byłoby to słowo: „błogość”. Ciało jest posłuszne i elastyczne, umysł spokojny, każdy ruch sprężysty i stanowczy, spojrzenie w przyszłość jasne i pewne – myślę sobie wówczas: „Niech tak będzie! Wszystko tak właśnie ma być!”
Takie myśli i odczucia towarzyszyły mi również po ostatnich zajęciach. Po zakończeniu lekcji pozbierałam swoje rzeczy i zaniosłam je do samochodu. Mata, laptop z ulubioną muzyką relaksacyjną, woda mineralna, kasa fiskalna i zestaw karnetów na dany miesiąc - zestaw „małej joginki”, która stara się przeżyć od pierwszego do pierwszego, a po drodze opłacić przyszłą (dość wątpliwą) emeryturę, ubezpieczenie zdrowotne, rachunki za wynajem sal i faktury za materiały reklamowe!

(Czy monsieur Sivananda lub signor Iyengar też martwili się o ZUS albo o spłatę kredytu firmowego? Brzmi to jakoś nieprawdopodobnie… Ech, życie…)

Po spakowaniu zestawu „małej joginki” rozmawiałam jeszcze chwilę na parkingu z dziewczynami, które ćwiczą wraz ze mną. Takie „babskie pogaduchy”, które sprawiają, że nawet największe problemy i lęki stają się kolorowe i malutkie. Po dwudziestu minutach dużej dawki śmiechu i rozprawianiu o sensie życia wsiadłam do samochodu. 

Jechałam i ogarniała mnie coraz większa – wspomniana wcześniej – błogość. Mijałam domy, drzewa, bloki, samochody, uśmiechniętych lub zmartwionych ludzi i myślałam sobie: „Jest dobrze… Jest cudownie… Niech tak będzie… Nie może być lepiej…” Miałam przed sobą zachód słońca, rozlewający się pomarańczowo i złoto po niebie, a za sobą potężną, ciemną chmurę, która starała się dogonić ślady mojego samochodu. No tak… Czasem słońce, czasem deszcz – najważniejszy jest spokój i radość tej chwili.

I właśnie wtedy, kiedy radość upływającej chwili mieszała się ze spokojem chwili następnej, na tle zachodzącego słońca i w cieniu wielkiej chmury, zwiastującej deszcz, zwalniając przed zakrętem prowadzącym do mojego domu, kątem oka zauważyłam, że z dachu mojego samochodu zrywa się do lotu czarny ptak… frunie z impetem w nieznanym kierunku… gnany wiatrem pokonuje kilka metrów… rozpada się na dwie części i ostatecznie z trzaskiem opada wprost na rozgrzany wieczornym słońcem asfalt…

Zdążyłam jeszcze tylko postawić samochód w bezpiecznym miejscu i rzuciłam się na ratunek czarnemu ptakowi, który pogubił skrzydła po różnych stronach ulicy. Zanim nadjechał inny pojazd, zebrałam ranne ptactwo i czmychnęłam z powrotem do auta.

Dopiero tu zrozumiałam, co się stało i co najlepszego zrobiłam… W trzęsących się dłoniach trzymałam własny laptop, który położyłam na dachu samochodu, zanim wdałam się w dyskusję z koleżankami… Laptop przejechał pół miasta na dachu samochodu i ujawnił się dopiero na ostatnim zakręcie, który widocznie pokonałam dość ostro…

Jedna chwila roztargnienia. Jeden moment zapomnienia (się) i całą błogość szlag trafił… Ech, życie… Czasem słońce czasem deszcz… I niech tak będzie! Tak właśnie ma być! A stopy wciąż mocno ustawione na macie! Życzę błogości!


środa, 1 czerwca 2016

Joga akademicka czyli pozostań w swojej kulturze, ale ćwicz ciało i umysł

Dawno, dawno temu… - a nie… to wcale nie było tak dawno… - narodziła się joga… akademicka.

Joga jako mistyczna filozofia, dyscyplina samodoskonalenia, droga ascezy i medytacji, narodziła się tysiące lat temu. Najstarsze jej ślady odnaleziono w dolinie Indusu i określono ich wiek na cztery tysiące lat. 



Sziwa w pozycji medytacyjnej w otoczeniu zwierząt
źródło Wikipedia.org

Ale joga akademicka jest dyscypliną stosunkowo młodą, choć całymi garściami czerpie z tradycji starożytnych „Jogasutr” Patańdżalego oraz najważniejszego traktatu o ćwiczeniach, czternastowiecznej „Hathajogapradipika”.

Początki jogi akademickiej sięgają w Polsce lat 70. XX wieku. Pojawiły się wówczas możliwości zbadania metodami naukowymi wpływu jogi na zdrowie i życie współczesnego człowieka. 




Badania te prowadzi się do dziś i już wiadomo, które ćwiczenia i w jakiej postaci przynoszą ciału i umysłowi korzyści. 




Bacznej obserwacji poddaje się różne metody, zaczerpnięte z różnych szkół jogi, pod warunkiem, że można je zweryfikować naukowo. Poprzez to naukowe podejście do tematu, joga w wydaniu akademickim gubi swój mistyczny wymiar i przenosi akcent na „ćwiczenia cielesne” (asany) oraz psychikę współczesnego człowieka, proponując różnego typu metody relaksacyjne zamiast klasycznej medytacji.

Dzięki temu jogę akademicką praktykują ludzie różnych wyznań, wielu filozofii, ludzie bezwyznaniowi i agnostycy, ponieważ nie dotyka ona ich przekonań i wartości. Buduje ona pomost między ludźmi, między kulturami i narodami. Czerpiąc z mądrości starożytnych Indii oraz poddając naukowej weryfikacji osiągnięcia nauczycieli, którzy przez stulecia kształtowali obraz dyscypliny, którą dziś określamy jogą, tworzy nową jakość na miarę wysokich wymagań współczesnej cywilizacji i współczesnego człowieka.

Naczelną zasadą jogi akademickiej jest zachowanie zdrowego rozsądku i poszanowanie zakresu ruchu własnego ciała. Jak w każdej szkole jogi, również na zajęciach jogi akademickiej, obowiązuje zasada, aby nie rywalizować z innymi ćwiczącymi. Wygórowane ambicje należy zostawić na inne okazje – na zajęciach oddychamy, ćwiczymy i obserwujemy ciało, czerpiemy radość z ruchu, a na koniec relaksujemy się, stosując trening autogenny Schultza, trening progresywny Jacobsona lub wizualizacje. Wszystkie techniki zostały zaczerpnięte z zajęć psychoterapeutycznych, ponieważ udowodniono, że najlepiej „odstresowują”, przynoszą ulgę w depresji i stanach lękowych. Połączenie prawidłowo wykonywanych asan oraz stosowanie relaksacji jest najbardziej korzystne dla zdrowia fizycznego i psychicznego.

Na zajęcia jogi akademickiej może przyjść każdy – w każdym wieku, nawet osoba z dysfunkcją kręgosłupa i stawów, ponieważ proponuje się wersje uproszczone asan (co najmniej trzy). Ćwiczący sam decyduje, którą wersję ćwiczenia jest w stanie i ma ochotę wykonać. Na przykład skłon do przodu - pozycja dość wymagająca - wygląda w wersji uproszczonej tak, jak prezentują to zdjęcia.





Stopniowo – w trakcie regularnej praktyki – ciało się rozwija, uelastycznia i można wykonać bardziej zaawansowaną formę asany. Wszystko powoli, z radością i wdzięcznością wobec Natury, która wyposażyła człowieka w sprawne ciało i otwarty umysł.

Zachowując naturalną zdolność człowieka do ruchu wykonujemy asany zawsze w trzech płaszczyznach:

- strzałkowej (ruch w linii prostej do przodu i do tyłu, np. pozycja Wojownika I i III, pozycja Drzewa, pozycje z wyprostem kręgosłupa, zgięcia do przodu)

- czołowej (ruch na boki, np. Trójkąty)

- poprzecznej (skrętnej)

Na koniec, jeśli uczestnicy osiągnęli już odpowiedni stopień zaawansowania, praktykuje się pozycje odwrócone, np. Stanie na głowie, pozycję Świecy, pozycję Pługa itp.

Taki schemat praktykowania klasycznej jogi indyjskiej został uznany przez lekarzy-ortopedów, rehabilitantów, fizjoterapeutów i fizjologów za najbardziej bezpieczny i korzystny dla zdrowia, ponieważ stopniowo i równomiernie rozgrzewa wszystkie partie mięśni, przygotowuje kolejne do wysiłku i dzięki temu nie powoduje kontuzji.

Zapraszam serdecznie do praktyki.













wtorek, 17 maja 2016

Festiwal Jogi w Olsztynie
Z okazji Międzynarodowego Dnia Jogi obchodzonego w czerwcu zapraszam serdecznie wszystkich olsztynian na Festiwal Jogi.

Spotkamy się w CRS Ukiel na Plaży Miejskiej 5 czerwca!

Tylko tego dnia będzie można poznać różne style jogi, spotkać się z nauczycielami i zdecydować czy joga może być czymś dla Was. A jeśli już ćwiczycie jogę, będzie znakomita okazja do sprawdzenia się w innej odmianie jogi niż ta, którą praktykujecie.

Ponadto będzie możliwość spotkania z fizjoterapeutą i zadania mu nurtujących pytań.

Poradą będzie też służyła osoba zajmująca się zielarstwem i zdrowym odżywianiem. 


Jako że jedną z zasad jogi jest ahimsa czyli niekrzywdzenie - zarówno siebie jak i innych istot - nie zabraknie akcentu wegańskiego. Otwarte Klatki, które zajmują się obroną praw zwierząt oraz promowaniem diety roślinnej, przygotowały mnóstwo atrakcji dla małych i dużych joginów. Na ich stoisku m.in. spróbujecie pysznych dań kuchni wegańskiej, ozdobicie ciało henną, a dzieci spędzą czas na wspólnych grach i zabawach oraz będą mogły przeistoczyć się w ulubione zwierzątko przez pomalowanie twarzy.

Program Festiwalu:
10:30-11:15 - joga dla najmłodszych, prowadzenie Joanna Podolak
11:30-12:15 - joga śmiechu dla każdego, prowadzenie Justyna Cilulko-Dołęga i Gosia Brzóska
12:30-13:15 - joga akademicka, prowadzenie Joanna Podolak
13:30-14:15 - vinyasa joga, prowadzenie Asia Łotysz
14:30-15:15 - ashtanga vinyasa joga, prowadzenie Robert Kaczkowski
15:30-16:15 - sivananda joga, prowadzenie Monika Wojczulanis

Równocześnie zapraszam na wydarzenia towarzyszące:
10:30-16:30 - atrakcje przygotowane przez Otwarte Klatki
10:30-12:30 - porady fizjoterapeuty
12:30-14:30 - porady zielarskie





wtorek, 8 marca 2016

Zwykle czuję duży opór przed publikowaniem swoich dyplomów, ale ostatnio pomyślałam, że skoro posiadam już dwa tytuły zawodowe – instruktorki hatha jogi oraz nauczycielki jogi dla dzieci – to warto o tym napisać, zwłaszcza że drugi z nich jest zupełnie nowy!





Zaledwie kilka dni temu odbyła się w Poznaniu pierwsza polska edycja szkolenia dla nauczycieli, którzy oprócz standardowych zajęć dla dorosłych mają ochotę i potrzebę uczenia również dzieci. 

Szkolenie to – kończące się egzaminem – dało możliwość zdobycia międzynarodowego certyfikatu, pozwalającego rozwijać u dzieci miłość do ruchu, zaspakajać potrzebę pozytywnego kontaktu z innymi dziećmi oraz uczyć wartościowych zachowań, jak przyjaźń, tolerancja, otwarcie na drugiego człowieka.

Zajęcia jogi dla dzieci nie przypominają zajęć dla dorosłych – są niezwykle dynamiczne. Towarzyszy im ciągły ruch, taniec przy wesołej muzyce oraz elementy edukacyjne, np. dzieci uczą się liczyć, rozpoznawać kolory, poznawać podstawy języka angielskiego. Wszystko zależy od inwencji osoby prowadzącej oraz pomysłowości dzieci, które swą energią i radością wypełniaja, a nawet zmieniają schemat zajęć. 

Oczywiście, w trakcie zajęć poznaje się asany typowe dla jogi, ale również one mogę być dowolnie modyfikowane.

Rodzice, którzy mają ochotę na dobrą zabawę, mogą towarzyszyć swym dzieciom w zajęciach jogi rodzinnej. Jest to bardzo ciekawy i niezwykle pozytywny sposób na spędzenie ze swoim dzieckiem wolnego czasu. Takim zajęciom towarzyszą elementy akrobacji, co dzieciaki witają piskiem radości!




Już wkrótce wyruszę po przygodę z jogą dla dzieci oraz jogą rodzinną!
Maleńka próbka wspólnej akrobacji tutaj


piątek, 26 lutego 2016

Z wielką przyjemnością informuję, że 2 marca (tj. we środę) ruszają na Dajtkach kolejne zajęcia jogi dla początkujących.
Zajęcia odbywają się w sali gimnastycznej (lustrzanej) Szkoły Podstawowej nr 18 przy ul. Żytniej 71.
Zapraszam wszystkie osoby, które mają ochotę zadbać o kręgosłup i stawy, uelastycznić mięśnie i zrelaksować się.
Do grupy mogą dołączać osoby, które praktykowały już jogę, ale również te, które nie miały nigdy z jogą do czynienia.
Ćwiczenia są proste, przyjemne, relaksujące ciało i umysł!


A oto wszystkie miejsca, w których możemy się spotkać, żeby wspólnie poćwiczyć:

Studio Animacji Ruchowej "Rytm", ul. Żurawskiego 1a
(wejście od ul. Wilczyńskiego) (Pieczewo)
wtorek 18.15 - 19.15
               19.20 - 20.20
piątek 18.30 - 19.30
sobota 9.30 - 10.30


Planeta 11 - biblioteka multimedialna, ul. Piłsudskiego 38
(obok Planetarium) (Centrum)
poniedziałek, czwartek 19.10 - 20.10


Szkoła Podstawowa nr 18, ul. Żytnia 71
(sala gimnastyczna, kolorowa) (Dajtki)
środa 18.00 – 19.00 (grupa początkująca)
            19.00 – 20.00
piątek 20.00 - 21.00


środa, 27 stycznia 2016

Mały przewodnik dla osób, które miałyby ochotę dołączyć, ale wciąż mają wątpliwości:
1. Zajęcia jogi są dla każdego!
2. Na zajęciach prezentuję różne warianty asan (bardzo łatwe, średnie i bardziej wymagające) - każdy wybiera wariant dla siebie odpowiedni.
3. Nie koryguję na siłę - nikogo nie "naciskam", "nie doginam", nie pogłębiam pozycji - szanuję zakres ruchu każdej uczestniczki / każdego uczestnika
4. Obowiązuje wolność wyboru - nie ma obowiązku wykonywania każdej pozycji, choć warto próbować, żeby przekonać się, na co stać nasze ciało
5. Nie ma obowiązku utrzymywać pozycję tak długo, jak długo ja ją utrzymuję - szanuję możliwości każdej uczestniczki / każdego uczestnika
6. Przed wykonaniem bardziej wymagającej asany, informuję o przeciwwskazaniach do jej wykonania (np. osoby z wysokim ciśnieniem tętniczym wykonują daną pozycję w bezpiecznym wariancie)
7. Na pierwszych, drugich, trzecich, a nawet na piętnastych zajęciach dla początkujących nie zalecam wykonywania pozycji odwróconych (np. świecy czy stania na głowie) - bez obaw - nigdy tak nie będzie!
8. Należy wygodnie się ubrać - ewentualnie zabrać dodatkową bluzę i skarpetki, żeby nie marznąć w czasie relaksu
9. Ćwiczenia wykonuje się boso (ewentualnie w skarpetkach) na macie do jogi (najlepiej antypoślizgowej) - nie trzeba mieć własnej, mam zapasowe maty
10. Na dwie godziny przed rozpoczęciem ćwiczeń nie należy jeść, aby nie odczuwać dyskomfortu
11. Najważniejsi są ćwiczący, a nie pani instruktorka - komfort, przyjemność i rozwój osób ćwiczących jest istotą oraz sensem mojej pracy!
Zapraszam!

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Nasz umysł jest cudownym magazynem, w którym na różnych półkach – posegregowane chronologicznie – leżą wspomnienia, przekonania, wnioski, wiedza, uprzedzenia, schematy, lęki, przyzwyczajenia i blokady.

Wszystko pięknie związane wstążkami doświadczeń i przeżyć. Wszystko gotowe do użycia. W nagłej potrzebie umysł filtruje aktualne przeżycie przez to, co dostępne na półce, wstążki opadają i – proszę bardzo – reakcja gotowa. Mamy to z głowy!

Reagujemy wyuczonym schematem, starym przekonaniem, dobrze znanym lękiem, wnioskiem wyciągniętym przed laty…

Każda reakcja jest taka sama, każdy dzień jest taki sam, każdy rok zapowiada się w ten sam sposób...

A gdyby tak nagle przerwać ten łańcuszek?

Gdyby tak dołożyć do tego łańcuszka NOWE ogniwo?

Co powiedziałby na to umysł? Czy groziłoby to ruiną cudownego magazynu z wieloma półkami?

Mały podstęp w stosunku do wiedzy i przyzwyczajeń…

Odstępstwo od schematu i prostego wniosku…

Jak?

W bardzo prosty sposób – każdego dnia zrobić jedną rzecz w inny sposób niż zwykle.

Zamiast oceniać kolegę lub koleżankę z pracy, spróbować zrozumieć?

Zamiast robić coś zgodnie z oczekiwaniami innych, zrobić zgodnie z własnym sumieniem?

Zamiast przewracać kartki książki prawą ręką, przewracać lewą?

Zamiast biec, zatrzymać się na chwilę i pomyśleć?

Zamiast oglądać telewizję, usiąść z wyprostowanymi plecami i w ciszy spokojnie oddychać?

Zamiast czytać nagłówki kolorowych tabloidów, nauczyć się i zrozumieć nieznane dotąd słowo?

Zamiast po raz kolejny jeść na obiad pieczonego kurczaka, zjeść kotlety z soczewicy?

Zamiast polegać na starym i znanym, wymyślić coś na nowo?

I tyle…

Banał!

Truizm!

Oczywista oczywistość!

Wszystko to znane!



Naprawdę?

Może i znane, ale czy na pewno „robione”?

Może pora dołożyć do cudownego magazynu kilka półek, by każda reakcja, każdy dzień i każdy rok były takie same, a jednak wymyślone na nowo i na nowo przeżywane...


piątek, 15 stycznia 2016

Nie mogę ćwiczyć, ponieważ joga jest dla osób bardzo sprawnych – mówią jedni.

Nie mogę ćwiczyć, ponieważ joga burzy mój system wartości – dodają drudzy.

Nie mogę ćwiczyć, ponieważ ja nie mam czasu! – mówią szybko inni.

Nie mogę ćwiczyć, ponieważ nie mam maty, skarpetek, specjalnej koszulki, specjalnych spodni… nie mam jeszcze tego i nie mam tamtego…

A przecież nie potrzeba niczego.

Wystarczy zatrzymać się na chwilę, stanąć prosto z opuszczonymi rękoma i zacząć spokojnie, regularnie oddychać.

To już jest joga.

Czy wymaga to wielkiej sprawności? Czy burzy system wiary i przekonań? Czy potrzeba na to czasu? Czy należy specjalnie się ubierać?

Następnego dnia trzeba tylko wszystko powtórzyć i obiecać, że każdego dnia zatrzymam się na chwilę i skupię na własnym oddechu. Jednocześnie poczuję, jak wielka radość płynie z faktu, że jestem, że oddycham, że widzę, że mam obie ręce i nogi, które noszą mnie po ziemi.

I poczuję wdzięczność za to wszystko...