poniedziałek, 4 września 2017

Dodatek jako styl życia

Kiedyś – nie tak całkiem dawno – pewna mądra kobieta, powiedziała, że joga jest tylko dodatkiem do życia… Nie potrafiłam się z nią zgodzić. Więcej nawet – te słowa mnie oburzyły!

Dziś je rozumiem i akceptuję.

Po wielu latach praktyki własnej i kilku latach intensywnej pracy jako instruktorka rozumiem, że jogę można traktować jako „dodatek do życia” – bardzo cenny, rozwijający ciało i umysł, dający radość i satysfakcję, nie mniej pozostający wyłącznie jednym z elementów układanki nazywanej życiem. 

Wiele osób przygląda się nieśmiało jodze i pewnie rozpoczęłoby praktykę, lecz  mistyczno – filozoficzny ciężar tej dyscypliny powoduje, że rezygnują, nie wykonawszy nawet jednego ćwiczenia. Widzą w jodze zagrożenie dla wartości religijnych, konieczność oderwania od przyzwyczajeń żywieniowych, radykalną zmianę trybu i sposobu życia.

Inne osoby obawiają się, że ich stan zdrowia lub możliwości ruchowe nie pozwolą na przyjmowanie wymagających figur, jakie widzieli w Internecie albo też że w czasie medytacji zbłądzą myślą do najbliższej cukierni…    

Tak naprawdę, żeby ćwiczyć jogę, nie trzeba z niczego rezygnować. 

Każdego dnia można uczestniczyć w religijnych nabożeństwach, nie trzeba przechodzić na wegetarianizm ani też przenosić się do jaskini, by wieść życie pustelnika, skupionego na medytacji. W ogóle nie trzeba medytować! I choć badania naukowe potwierdzają, że ćwiczenie uważności jest niezwykle cenne i działa odprężająco, medytacja nie musi być podstawą codziennej praktyki.

A skomplikowanymi figurami w Internecie nie ma co się przejmować. Każdy człowiek ma inny zakres ruchu i nawet najbardziej doświadczeni jogini mają również ograniczenia. Ba! Poznać własne ograniczenia i je zaakceptować – to jedna z głównych zasad jogi. Dzięki niej darzymy ciało szacunkiem i nie wyrządzamy mu (sobie) krzywdy. 


Joga nie jest sztuką dla wybitnie elastycznych lub niezwykle silnych. Słyszałam, że niektórzy nauczyciele, używają na zajęciach formuły: „Joga nie jest dla wszystkich”. Na potwierdzenie tych słów w dość radykalny sposób korygują początkujących lub nakłaniają do wykonania pozycji, którą buduje się przez miesiące praktyki.

A przecież nie chodzi o doskonałość – chodzi o radość płynącą z rozwoju.

Joga daje wolność wyboru. Można z niej brać tyle, ile potrzeba do życia.

Dla jednych joga zaczyna się i kończy na sali gimnastycznej dwa razy w tygodniu, inni praktykują sumiennie w domu. Jedni potrzebują wsparcia dla zbolałego kręgosłupa, inni śpiewają mantry ku czci absolutu. Dla jednych zajęcia jogi kończą się wypadem na kawę z resztą ćwiczących, inni nie wyobrażają sobie zakończenia praktyki bez chwili refleksji i kubka ziołowej herbatki. Jedni po zajęciach rzucają matę w kąt, by odnaleźć ją dopiero po tygodniu, inni zwijają z szacunkiem i korzystają następnego dnia. Dla jednych joga jest wyłącznie gimnastyką, dla innych stylem życia.

I wszyscy mają rację. Wszyscy praktykują jogę.

Oprócz tego pracują, mają rodziny i przyjaciół, wyjeżdżają na urlop, przeżywają radości i troski.

A życie toczy się i toczy… i tylko od nas zależy, na ile joga je wypełni i dokąd zaprowadzi.



czwartek, 6 kwietnia 2017

Weekendowa Ucieczka z Jogą


Uciekłyśmy nie tak całkiem daleko – na Mazury, tuż za linię graniczną Warmii i Mazur, do Kretowin nad urokliwe Jezioro Narnie. 

Cieszyłyśmy się wyjątkową pogodą – było jak latem, choć to dopiero 1 kwietnia i prima aprilis mógł nam spłatać niejednego figla. 

Praktykowałyśmy jogę, pod okiem specjalistki uczyłyśmy się udzielać pierwszej pomocy i korzystałyśmy ze słońca, spacerując po okolicy lub odpoczywając na tarasach. 

Tę Ucieczkę musimy koniecznie powtórzyć!!! 



nasza „baza jogowa” w Kretowinach


naprawdę fachowy przewrót osoby nieprzytomnej z brzucha na plecy


ułożenie osoby nieprzytomnej w pozycji bocznej ustalonej (bezpiecznej)

30 ucisków klatki piersiowej 


2 wdechy


pomoc niemowlęciu


pozycja Krokodyla jako kwintesencja jogi…


i znowu Krokodyl...


i znowu...
ale dajemy słowo honoru, że praktykowałyśmy też bardziej wymagające asany


praktykantki 1 (... jak tu się najkorzystniej ustawić do zdjęcia?)


praktykantki 2 (... może wykonać jakąś asanę)


praktykantki 3 (... tak, joga jest najlepsza na wszystko)


Zapraszam
(wraz z nieocenioną Bożeną Urbanowicz - naszą specjalistką ratownictwa medycznego) 
na kolejną Weekendową Ucieczkę z Jogą we wrześniu 2017!


wtorek, 21 lutego 2017

Wraz z koleżanką - specjalistką w dziedzinie pielęgniarstwa ratunkowego i mediatorką, Bożeną Urbanowicz - zapraszam na wspólną 

WEEKENDOWĄ UCIECZKĘ Z JOGĄ.


Naszą przygodę rozpoczynamy 1 kwietnia 2017 roku o godz. 10.00a kończymy 2 kwietnia 2017 roku, o godz. 12.00 (obiadem).

Będziemy spędzać czas w miejscowości Kretowiny na Mazurach. Do naszej dyspozycji będą trzyosobowe apartamenty w luksusowym domu z pełnym wyposażeniem. 



Oczywiście, będzie dużo jogi! Będzie też nauka pierwszej pomocy przedmedycznej oraz pogaduchy o życiu i przyszłości!. Wyżywienie z pełnym zakresie.




Program ucieczki:


Sobota / 01-04-2017
10.00 – 10.30 zakwaterowanie
11.00 – 12.00 joga na przywitanie
12.30 – 14.00 pierwsza pomoc medyczna
14.00 – 15.00 obiad
15.00 – 16.00 wspólny spacer
16.30 – 17.30 joga akademicka
18.00 – 19.00 pierwsza pomoc medyczna
19.00 – 20.00 kolacja
20.00 – 22.00 wieczorne pogaduchy

Niedziela / 02-04-2017

08.00 – 09.30 poranne przebudzenie z jogą
09.30 – 10.30 śniadanie
11.00 – 12.00 wspólny spacer
do godz. 12.00 wykwaterowanie
Obiad przed wyjazdem do domu

Koszt uczestnictwa: 320 zł w apartamencie trzyosobowym (szczegóły na priv)
Liczba uczestników: 10 osób
(decyduje kolejność zgłoszeń wraz z opłaceniem pobytu)

Regulamin ucieczki dostępny u organizatorek.
Informacje tel. Asia - 509 998 850; Bożena - 501 781 368

Więcej informacji o apartamentach w Kretowinach na stronie mazursko.pl/apartamenty


Serdecznie zapraszam! Czas się przebudzić na wiosnę!

środa, 8 lutego 2017

Dawno, dawno temu, w dalekiej, zimnej krainie narodziły się dwie dziewczynki. Pierwsza była piękna, miała różową skórę niemowlęcia i wesoło machała rączkami i nóżkami. Druga była równie piękna, miała różową skórę niemowlęcia, lecz jej rączki i nóżki były smutne i spokojne.

Mijały lata. Dziewczynki rosły, ich ciała zmieniały się i nabierały kształtów. Ćwiczyły pilnie pod okiem mądrego nauczyciela, który widział, że pierwsza z dziewcząt sięgała mistrzowsko do stóp, podczas gdy stopy drugiej z dziewcząt były wciąż daleko. Pierwsza lekko i odważnie sięgała dłońmi nieba, podczas gdy druga powoli i nieśmiało dotykała palcami gałęzi drzew.

Kiedy nadszedł czas, dziewczęta opuściły mądrego nauczyciela i powędrowały, by udzielać nauk innym.  Wkrótce znalazły takich, którzy zechcieli postępować tą samą drogą. Pierwsza z dziewcząt uczyła lekko i odważnie, wykonując mistrzowskie ruchy dłońmi i stopami, mierząc swych uczniów wysoką miarą. Druga z dziewcząt uczyła powoli i nieśmiało, wykonując spokojne ruchy dłońmi i stopami, mierząc innych cierpliwością i rozwagą.


Po latach mądry nauczyciel postanowił wyruszyć w drogę i odwiedzić swe uczennice. Nie był zdziwiony, gdy ujrzał małe, mistrzowskie grono uczniów pierwszej z dziewcząt oraz niezliczoną rzeszę spokojnych i rozważnych uczniów drugiej z dziewcząt. Pomyślał wówczas, że ludzka natura pozostaje niekiedy tajemnicą dla tych, którzy z łatwością sięgają nieba i otwartą księgą dla tych, którzy nieśmiało dotykają gałęzi drzew...     

piątek, 6 stycznia 2017


Noworoczne postanowienia

Początek roku sprzyja postanowieniom – teoretycznie…

Pierwszego stycznia idzie gładko:
„Nie będę jeść słodyczy…” i …………………. nie jem!
„Ograniczę ilość wypitej kawy…” i ………………………… ograniczam!
 „Będę się codziennie gimnastykować…” i ……………………… gimnastykuję się!

Drugiego stycznia idzie już trochę gorzej, ale przecież mała przerwa nie zaszkodzi.

Najgorszy jest trzeci stycznia… Ochota na realizację postanowień jakby mniejsza, słodycze – poświąteczne – wciąż kuszą, kawa pachnie niczym słodkie pola uprawne Brazylii, a mięśnie bolą po pierwszym (i jedynym) dniu gimnastyki.

Czwarty stycznia to dzień powolnej kapitulacji.

Piąty… to dzień wyrzutów sumienia.

Szósty… jest dniem błogiego zapominania.

A rano coraz trudniej wstać, bo wciąż ciemno (choć dzień podobno dłuższy).

Jeśli ciężko realizować noworoczne postanowienia (a bardzo by się chciało), trzeba zacząć od czegoś prostego, ale wykonywanego systematycznie. Najlepiej rano, ponieważ poranek jest najważniejszy – często od niego właśnie zależy, w jakim humorze i z jakim nastawieniem podejdziemy do całego dnia.

Ja również nie lubię zimowych, ciemnych poranków. O szóstej rano budzę się jak z narkozy, ale 15 minut później mogę pracować na wysokich obrotach. Dzięki temu, że pewnego sylwestrowego wieczoru postanowiłam, że od pierwszego stycznia będę praktykować REGULARNIE jogę – tylko przez 15 minut dziennie – zmieniło się moje myślenie. Oczywiście 15 minut przestało wystarczać, ale to był początek.

Proponuję zatem sekwencję, która jest bardzo uproszczoną wersją ”Powitania Słońca”. O poranku wystarczy za całą gimnastykę! Można ją wykonywać wolno lub trochę szybciej. Można zrobić jedno powtórzenie lub kilka – w zależności od czasu i ochoty. Obejrzyjcie film, a potem przeczytajcie komentarze do każdej pozycji.

A zatem…

Dziś jest szósty stycznia – niech noworoczne postanowienia nie odchodzą w zapomnienie! 

Powodzenia!






Komentarz do ćwiczeń

  1. Staję wyprostowana ze złączonymi stopami (jeśli trudno – stopy są rozstawione na szerokość bioder), ręce w łokciach i palce u dłoni również wyprostowane. Wykonuję kilka naturalnych wdechów i wydechów.
(pozycja góry – Tadasana)

  1. Z wdechem unoszę ręce w górę, z wydechem kieruję dłonie przed siebie. Jeśli to możliwe, niech ręce będą przedłużeniem linii ciała (jeśli istnieją blokady w stawach, unosimy ręce tylko tak, jak pozwala nasz własny zakres ruchu; jeśli mamy problemy z ciśnieniem – wysokim lub bardzo niskim – układamy dłonie w geście „namaste” na wysokości klatki piersiowej).
(pozycja z uniesionymi rękoma – Uhrdva Hastasana)

  1. Z wdechem kieruję dłonie do siebie, z wydechem uginam nogi w kolanach (przy problemach z ciśnieniem dłonie wciąż w na wysokości klatki piersiowej; jeśli odczuwamy bóle w stawach kolanowych, przesuwamy biodra w tył, by kolana zrównały się z kostkami).
(pozycja potężnego – Utkatasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem układam dłonie na udach – wykonuję połowę skłonu do przodu (łopatki połączone, plecy w miarę możliwości wyprostowane).
          (pozycja półukłonu – Uhrdva Uttanasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem przenoszę dłonie na matę - wykonuję skłon do przodu (jeśli całe dłonie nie sięgają podłoża, niech tylko czubki palców u dłoni opierają się o podłoże; plecy w miarę możliwości wyprostowane; nogi w kolanach koniecznie ugięte – rano mięśnie są „zbite”, mało elastyczne, rozciąganie ich „na siłę” może być bolesne).
(pozycja pełnego skłonu – Uttanasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem przesuwam w tył prawą, a potem lewą nogę – ustawiam ciało w pozycji przypominającej odwróconą literę „V” (można stać na placach u stóp, można ugiąć nogi w kolanach, ważnym elementem są w miarę możliwości wyprostowane plecy).
(pozycja psa z głową w dół – Adho Mukha Svanasana)

  1. Wykonuję wdech i z wydechem klękam na podłożu. Ustawiam dłonie pod barkami, wykonuję wdech i z wydechem robię „koci grzbiet”. Oddycham swobodnie, następnie z wdechem unoszę w górę głowę, kość ogonową i na chwilę zatrzymuję powietrze (plecy opadają). Po chwili z wydechem powtarzam „koci grzbiet”.
(przejście z pozycji kota do pozycji krowy – Marjaryasana / Bitilasana)


  1. Wykonuję wdech i z wydechem przechodzę ponownie do pozycji przypominającej odwróconą literę „V”.
(pozycja psa z głową w dół – Adho Mukha Svanasana)

  1. Wędruję stopami w stronę dłoni, uginam mocno nogi w kolanach i powoli unoszę się w górę (plecy okrągłe, głowa opuszczona – unosi się na koniec).
(pozycja góry – Tadasana)